wtorek, 27 listopada 2018

KAPTUR Z FUTERKIEM/ HULTAJ POLSKI

Cześć wam :)

Zimne dni zaczęły się na dobre i czas na coś cieplejszego jeśli chodzi o okrycia wierzchnie. Często mam problem z tym, że opatulę się i wyglądam jak bałwanek a nadal jest mi całkiem chłodno. Dodatkowo nakładanie grubych szalików, czapek itp bywa czasem uciążliwe. Bardzo lubię rozwiązania praktyczne. Dzisiaj chciałam pokazać wam kaptur Hultaja Polskiego.

Ja zdecydowałam się na wersję z futerkiem (oczywiście jest sztuczne) , jednak na stronie jest wybór kolorów i modeli. Super jest to, że produkt pochodzi z Polski oraz jest szyty ręcznie ! Kaptur jest świetny jakościowo i na pewno jest to produkt, którego nie znajdziemy w pierwszej lepszej sieciówce.

Ja nie potrzebuję do niego szalika, ponieważ osłania szyję oraz ramiona. Kaptur jest spory więc nawet jak mamy kucyk czy kok to śmiało go nałożymy i nie będziemy wyglądać jak teletubiś, dzięki wielkości głowa jest bardzo dobrze chroniona przed wiatrem.

Osobiście jestem bardzo ale to bardzo zadowolona z produktu, coś czuję, że posłuży mi na długo :).




makijaż - PABLO COLOR
kurtka - HOUSE
zegarek - DANIEL WELLINGTON
buty - SUZANA
kaptur - HULTAJ POLSKI



niedziela, 4 listopada 2018

RODZINNY WYJAZD DO TERM



Cześć i czołem ! :)

Pod koniec września zakończyła się kampania #FUTURESTAR organizowana przez markę Pablo Color. Wraz z zakończeniem kampanii została wyłoniona oficjalna ambasadorka marki. Jak się okazało, tą ambasadorką zostałam ja :) .


Ta wiadomość była dla mnie ogromnym wyróżnieniem oraz zaskoczeniem. W prezencie od firmy dostałam rodzinny pobyt w Termy Szaflary. Bardzo ucieszyłam się na ten wyjazd - w naszym zabieganym życiu fajnie jest mieć możliwość wspólnego spędzenia czasu i relaksu.


Dostałam wiele pytań o dalsze podróże z dziećmi. Moi synkowie na szczęście nie mają problemów z podróżowaniem. Nie kombinujemy wyjazdów w nocy żeby dzieci spały itp.
Oczywiście robimy postoje, choćby na rozprostowanie nóg :).

Pierwszy raz byłam w termach. Ośrodek Termy Szaflary jest niedużym, przytulnym obiektem.
Przyjechaliśmy po 20 i od razu poszliśmy do restauracji na jakąś kolację, bo byliśmy mega głodni.
Musiałam od razu skorzystać z basenu, dlatego z Maikiem wbiliśmy się w stroje i wykorzystaliśmy te ostatnie minuty tego dnia :).


Pierwszy poranek zaczęliśmy od śniadania w hotelowej restauracji. Jedzenie oceniam na bardzo dobre, obsługę również, jednak według mnie minusem jest mała przestrzeń i mała ilość stolików w restauracji. Gdyby było więcej gości, którzy o podobnej porze chcieliby zjeść śniadanko, mógłby pojawić się problem z brakiem wolnych stolików.

Po śniadaniu od razu udaliśmy się na baseny ! Dzieciaki ( dorośli też ^^ ) były zachwycone ! W środku znajdowały się dwa baseny : jeden z bąbelkami i podwodnym masażem, drugi ze zjeżdżalnią - w obu temperatura wody wynosiła 36 stopni. Kolejne dwa baseny wychodziły na podwórko, gdzie również znajdowały się podwodne masaże czy bicze wodne. Na zewnątrz znajdowała się jeszcze jedna zjeżdżalnia.

Mieliśmy to szczęście, że pogoda nam dopisała, więc mogliśmy śmiało pływać z dziećmi na basenach na zewnątrz nie martwiąc się, że później się pochorują.

DUŻYM PLUSEM był fakt, że były dostępne koła ratunkowe i wiele innych akcesoriów pomagających dzieciom w pływaniu - szczególnie ułatwiło to wszystko nam rodzicom. Pomimo tego, że pod wodą waga jest dużo niższa, jednak kłopotliwym były fakt pływania z dzieckiem non stop trzymając go w rękach.

Na basenie znajduje się restauracja, w której można zjeść będąc w strojach kąpielowych. Wiadomo, dzieci po dłuższej kąpieli bywają głodne, ba! Ja sama po basenach jestem w stanie od razu zjeść konia z kopytami, więc nie musieliśmy marnować czasu na dojście do pokoju, przebranie się, wysuszenie i dojście do restauracji.

Po przekąsce wybraliśmy się na wycieczkę. Jadąc do Zakopanego podjęliśmy z mężem spontaniczną decyzję przekroczenia Słowackiej granicy. Szczerze mówiąc pojechaliśmy w ciemno, wpisaliśmy w GPS miasto Poprad ( wyczytaliśmy, że znajduje się bardzo blisko granicy i warte jest zobaczenia ) i jechaliśmy w nieznane, przy okazji podziwiając widoki przez szybę. Niestety nie zatrzymaliśmy się w miasteczku ( jesteśmy gapy i zapomnieliśmy wymienić złotówki na euro, dodatkowo nie mieliśmy środków na kartach ), w mieście poczuliśmy się trochę zagubieni -> same płatne parkingi, brak znajomości języka i ogólne oszołomienie. Stwierdziliśmy, że na ten raz wystarczą nam same widoki, które obejrzeliśmy przez szybę auta - jednak warto było, choćby dla samego zobaczenia gór po stronie Słowackiej.



Na obiadokolację postanowiliśmy zajechać do Zakopanego na Krupówki. I w tym momencie polecę wam świetną karczmę -  Góralska Pasja ( Krupówki 37 ) ! Jedzenie pycha, bardzo miła obsługa, piękny i przytulny wystrój oraz przystępne ceny.

Po powrocie z Zakopanego w naszym apartamencie spędziliśmy kilkanaście minut, tylko wskoczyliśmy w stroje i szlafroki, i od razu poszliśmy na baseny. Oprócz basenów skorzystałam z saunarium i udało mi się trafić na seans saunowy. Seans odbywał się w saunie suchej, saunamistrz podnosił temperaturę w pomieszczeniu machając ręcznikiem lub wachlując wielkim wachlarzem. Jestem miłośniczką tego typu relaksu. Po pewnym czasie uczestnicy seansu dostali sól do nacierania. Sól wciera się na rozgrzaną skórę, ma to wiele pozytywnych właściwości. Po natarciu się solą trzeba jeszcze na kilka minut wrócić do sauny, na ostateczne "rozgrzanie". Po takim seansie wskoczenie do beczki lodowatej wody było wybawieniem. To wszystko świetnie wpłynęło na moją skórę, połączenie wód termalnych, sauny i peelingu z soli dało ekstra gładkość ( dotąd nie osiągnęłam takiego efektu żadnym kremem ani balsamem ).

Cały wyjazd był bardzo udany. Mam nadzieję, że będziemy mieli więcej możliwości na rodzinne wypady, nawet takie kilkudniowe. Kto mnie zna, ten wie jak dużo obowiązków godzę ze sobą, więc czasami głównym problemem jest czas.

Mam nadzieję, że spodobał wam się ten wpis :)







czwartek, 25 października 2018

KOZAKI ZA KOLANO



Jestem niską osobą i zawsze miałam obawy przed nałożeniem butów za kolano (chociaż zawsze bardzo mi się podobały). Bałam się, że przy moich 158 cm będzie to wyglądało dość komicznie. Postanowiłam zaryzykować i nie żałuję :).
 Do butów dobrałam zwykłą sweterkową sukienkę, dzięki temu cała stylizacja nadaje się na zwykłe codzienne wyście  - nie jest przesadzona.







                                                   
buty - Deezee
ramoneska - House
sukienka - New Look
zegarek - Daniel Wellington
okulary - Tonny Eyewear
łańcuszek choker złoty - Sotho
łańcuszek dłuższy - Reserved


czwartek, 18 października 2018

PROSTA JESIENNA STYLIZACJA


Cześć i czołem ! :)

Na instagramie pytałam was co chcecie żeby pojawiało się na blogu i dostałam sporo wiadomości zwrotnych, że powinny pojawiać się stylizacje. Nie uważam się za żadną blogerkę modową, jednakże bardzo mi miło, że podoba wam się mój styl.

Od jakiegoś czasu moimi kolorami są czerń, biel, szarości i beże, które zostają przełamane czerwienią lub innym żywszym kolorem.

Bardzo polubiłam taki elegancki casual. Z jednej strony mamy elegancję, z drugiej stylizacja nadaje się na uczelnię, na wyjście na kawę czy spacer z dzieckiem :)

Dajcie znać jak wam się podoba <3







ramoneska - House
t-shirt - New Yorker
ozdobne ramiączka - Promees
spodnie - by Sisi
buty - Royalfashion
torebka - Aldo
Zegarek - Daniel Wellington

poniedziałek, 15 października 2018

POKÓJ MAŁEGO BATMANA


Od dłuższego czasu wspominałam na instagramie o zmianach w pokoju Maika.
Pierwotnie na ścianie namalowałam jego ulubionych bohaterów.

Niestety zdarzył się mały wypadek. Podczas przemalowania ścian ten mały spryciarz wykorzystał nieuwagę rodziców i z zamiarem pomocy zamalował rysunki farbą. Niestety nie udało się tego wszystkiego naprawić, więc zapadła decyzja o zamalowaniu całej ściany na jednolity kolor.

Pierwotnie parkiet w tym pokoju był jasnego koloru. Niestety w ciągu roku bardzo popsuł się jego wygląd. Maik jak to dziecko - nie raz coś rozlał, Kiedy pies był szczeniakiem, zdarzyło mu się narobić na podłogę. To skutkowało czarnymi plamami na pięknym jasnym parkiecie. Zdecydowaliśmy z mężem na przemalowanie parkietu. Użyliśmy do tego ciemnobrązowego lakieru do podłóg dostępnego w sklepach z artykułami budowlano-remontowymi. 

Jestem osobą, która lubi zrobić coś sama, dlatego większość rzeczy jest z gatunku DIY.

Podczas wykańczania mieszkania zostało nam wiele desek - wszystko to zatrzymaliśmy i podczas przypływu weny mam sporo materiałów :).

We wnęce na początku stała stara szafa Maika, jednak z boku została przestrzeń i brzydko to wyglądało. Razem z mężem rozebraliśmy szafę i z desek zorganizowaliśmy zabudowę. Wystarczyło tylko kupić deski o konkretnych wymiarach, które posłużyły za drzwi.

Biurko było blatem na szafce w salonie, jednak wymiar nie do końca się zgadzał. Zamiast wyrzucić deskę - zrobiliśmy z niej biurko.

Najbardziej cieszy mnie fakt, że wszystko zostało zrobione własnymi siłami oraz przy minimalnych kosztach. Synek po zobaczeniu pokoju powiedział, że nie będzie chciał z niego wychodzić. To cieszy mnie najbardziej <3 .








Łóżko - Allegro
Pościel - Jysk
Łapacz snów - Lullababy.pl
Dywan - Allegro
Zabudowa - DIY
Szafka pod zabudową - Ikea
Biurko - DIY
Krzesło - Ikea
Pojemniki na kredki - Ikea
Szafka obok biurka - Ikea
Komoda - DIY


środa, 19 września 2018

SZARE WŁOSY / KERATYNOWA KOLORYZACJA



Dawno mnie tu nie było.Trochę po macoszemu zaczęłam z blogiem, jednak mam postanowienie aby zacząć pisać posty w miarę regularnie, chociażby raz w tygodniu.

Kilka razy na mojej głowie gościł szary kolor, jednak jest on dość trudny w utrzymaniu, więc po jakimś czasie pojawiał się inny odcień. O tym jak sama doszłam do szarości na włosach możecie przeczytać tutaj. Domowa koloryzacja znacząco wpłynęła na stan moich włosów pod względem ich zdrowotności. Były zniszczone i wysuszone. Dodatkowo kolor u nasady się wypłukał i powstał ciepły brąz z odcieniami rudości.

Na naprawę tego co sama sobie uczyniłam poszłam do salonu Bartoszewicz , gdzie wykonano mi koloryzację oraz zabieg rekonstrukcji włosów. 



Jeśli chodzi o kolor, to wykonano mi keratynową koloryzację produktami JOICO. Keratynowa koloryzacja gwarantuje nam najwyższą trwałość koloru oraz ochronę i odbudowę włosów. Keratynowa koloryzacja Joico zawiera w sobie keratynę jaka jest obecna w ludzkim włosie. Dodatkowym atutem jest fakt, że po takiej koloryzacji kolor będzie lśniący oraz nie będzie blaknąć. Bardzo spodobał mi się fakt, że farby nie miały drażniącego zapachu, ba! Ja praktycznie nic nie czułam :)


Zabieg rekonstrukcji włosów jaki został mi wykonany, to JOICOK-PAK. Jest to profesjonalny zabieg, przeznaczony dla każdego typu włosów. Odbudowuje, wzmacnia zniszczone włosy oraz zwiększa ich blask i przywraca nawilżenie. Ten zabieg składa się z 4 etapów:

Etap 1 -> OCZYSZCZENIE
Powoduje skuteczne usunięcie wszelkich zanieczyszczeń z włosów, takich jak sylikon. Dzięki temu etapowi włosy są świeże.
Etap 2 -> WYGŁADZANIE
Dokładnie wyrównuje powierzchnię włosów, które stają się gładkie i miękkie.
Etap 3 -> REKONSTRUKCJA
Ten krok powoduje intensywną odbudowę i naprawę struktury włosów, stają się one elastyczne i sprężyste.
Etap 4 -> NAWILŻANIE
W tym momencie włosy są dogłębnie nawilżone i zostaje im nadana elastyczność. Włosy stają się lśniące i podatne na układanie.

Poniżej na zdjęciu włosy przed i po wizycie w salonie.





Jestem zachwycona efektem. Włosy na pierwszy rzut oka wyglądają na zdrowsze i mocniejsze. <3





poniedziałek, 27 sierpnia 2018

URODZINKI ŁOBUZÓW



Urodzinowa impreza ! Nie mogłam się doczekać kiedy zorganizuję ją moim chłopcom. Było kilka kwestii do ustalenia, szczególnie, że między datami urodzin jest 9 dni i miałam dylemat : zorganizować urodzinki wspólne czy każdemu oddzielnie? Wybór padł na wspólne urodzinki i był strzałem w 10 ! :D

Zdecydowaliśmy się na salę zabaw, jaką jest Fabryka Misia w Białymstoku. Mam porównanie w organizacji imprezy w Fabryce oraz innej sali zabaw i Fabryka Misia zdecydowanie wygrywa pod każdym względem ! :)

Obsługa i animatorki na świetnym poziomie, dzieciakom nie brakowało niczego. Sama miałam ochotę rzucić wszystko i wspinać się z dziećmi po konstrukcjach i zjeżdżać ze zjeżdżalni :).

Oprócz strefy do typowych wariacji jest też wyznaczona strefa dla maluchów, gdzie jest dużo bezpieczniej. Po wszystkim dzieci były mega zadowolone i coś czuję, że to nie ostatnia nasza urodzinowa zabawa w tym miejscu :).



















Miejsce zabawy - Fabryka Misia w Białymstoku
Balony i niektóre dekoracje (napis Happy Birthday w domu, plastikowe kubeczki i talerzyki oraz ozdoba na tort ) - Godan ( stacjonarny sklep w Białymstoku ul. Skłodowskiej-Curie 11
Tort z motywem Króla Lwa oraz babeczki ze zdjęciem - Twój Tort
Biała sukienka (o to miałam mnóstwo pytań na instagramie) - Nunu

WALENTYNKOWE STYLIZACJE

Walentynki już za dwa dni, ale znając nas kobiety większość pewnie dopiero w dniu walentynek zacznie się zastanawiać co nałoży na randkę :)....